Czy sukienki da się pokochać?

Kto mnie zna prywatnie lub trochę dłużej, wie, że sukienki noszę od święta. Na co dzień wybieram wygodne jeansy i koniecznie płaskie obuwie. Nie wyobrażam sobie biec z dziećmi do szkoły w butach na obcasie i w zwiewnej sukience, choć z zazdrością spoglądam na mamy tak się ubierające (i dające radę cały dzień w szpilkach chodzić). Wraz z upływem lat, moja garderoba bardzo się zmieniła i obecnie w mojej szafie jest sporo sukienek.

Nie lubiłam sukienek…

Mogę się do tego śmiało przyznać, tak nie lubiłam przez długi czas sukienek. Jeśli tylko musiałam się w jakąś wbić, bo wymagała tego sytuacja, był to dla mnie dramat. Powodów było kilka, ale główny to moja figura. Przez lata miałam niedowagę (tak wiem, teraz też za gruba nie jestem, ale jest już znacznie lepiej 😉 ). Każda sukienka na mnie wisiała, nawet rozmiar 34 bywał za duży. Do tego nogi jak patyczki…

Swoją niechęcią zaraziłam także córeczkę, która długi czas zdecydowanie wolała spodnie na każdą okazję. Teraz obie chętnie sięgamy po sukienki.

Jakie sukienki lubię najbardziej?

Czerwone! 😉 Tak, to zdecydowanie mój kolor, choć osobiście za nim nie przepadam, to czuję się w nim najlepiej. Sukienek w różnych odcieniach czerwieni, różu i fuksji mam najwięcej w szafie. Następną grupę stanowią granaty i szarości. Posiadam także kilka czarnych i jedną niebieską.

Jeśli chodzi o fason sukienek, najlepiej czuję się w dopasowanych krojach lub z rozkloszowanym dołem. Do tej pory unikałam luźniejszych modeli, gdyż myślałam, że będę wyglądać jak w worku. Jednak trafiłam na pewną sukienkę sportową, która urzekła mnie detalami (pięknym kominem, sznurem w postaci warkocza oraz koralikami) i postanowiłam zaryzykować. Od tej pory moja szafa jest otwarta także na takie fasony sukienek, tym bardziej, że bardzo dobrze wyglądają z obuwiem sportowym, jak i szpilkami.

Materiał to podstawa?

Uwielbiam sukienki dzianinowe i z materiałów, które się nie gniotą. Lubię także materiały elastyczne, które ładnie dopasowują się do figury. Od niedawna również dresowe i koronkowe sukienki są moimi ulubieńcami. W szafie mam także kilka zwiewnych sukienek i też je bardzo lubię.

Nie zwracam zbytnio uwagi na to, co jest napisane na metce. Jeśli sukienka mi się podoba, nie ma dla mnie znaczenia z jakiego materiału jest zrobiona, byle nie był sztywny i gruby. Jeśli materiał, z którego uszyta jest sukienka, jest wysokiej jakości, zwiększa to komfort noszenia oraz przedłuża użyteczność sukienki. Niestety cena takich sukienek też jest wysoka. Nieraz materiał jest kiepskiej jakości, ale sukienka tak urocza, że ciężko się oprzeć. Najczęściej wybieram materiały dobrej jakości, dzięki temu wiem, że w sukienka będzie dobrze się nosić. Ostatnio odkryłam stronę z sukienkami, na której znalazłam wiele pięknych, ciekawych sukienek, wykonanych z świetnych materiałów i w bardzo atrakcyjnych cenach (obecnie możecie zgarnąć 10% rabat).

Krótkie czy długie?

Dość długo nie mogłam się przekonać do innej długości sukienek niż parę centymetrów nad kolano. Nie lubiłam nigdy krótkich, ani też dłuższych fasonów. Z wiekiem pokochałam eksperymentowanie z długością, jak i samo chodzenie w sukienkach.

Również w kwestii długości rękawa lubię eksperymentować, choć przyznaję, że kiepsko czuję się do tej pory w sukienkach z odkrytymi ramionami. Najchętniej wybieram krótkie rękawki lub długości 3/4  (wtedy nie widać moich chudych rąk 😉 ).

A Wy, moje Drogie Czytelniczki, lubicie sukienki?