Ile można zdziałać mając wielkie serce?

Dziś chcę Wam opowiedzieć o prawdziwych bohaterach. O ludziach, którzy poświęcają swój czas, który mogliby spędzić z rodziną, którzy poświęcają swoje pieniądze i inne dobra materialne. O ludziach, którzy mają wielkie serce i swą dobrocią oraz miłością otaczają tych najbardziej bezbronnych, tych, którzy nie mają głosu i walczyć o swoje prawa nie mogą.

Od dawna przyglądam się działalności pewnej grupki Wolontariuszy. Ostatnio jednak czwórka z nich robi coś niesamowitego! Rzecz, która wydaje się wręcz niemożliwa do ogarnięcia, sprawę, którą pod dywan zamiatają lokalne władze, a oni: Ania, Monika, Ewelina i Bartek dają radę. O czym mowa?

Stado psów i brak słów…

Jeśli klikniecie w link powyżej, do czego z całego serca zachęcam, Waszym oczom ukarze się przerażający widok. Stado psów w bardzo kiepskiej formie, wygłodzone, chore, zaniedbane… Ale zobaczycie także, jak wiele można zdziałać, jeśli tylko się chce, jeśli ma się wielkie serce…

Na stronie przeczytacie:

Nawet nie wiem od czego zacząć… Zanim skrytykujesz, przeczytaj. Parę dni temu zobaczyliśmy na własne oczy coś, obok czego nie da się przejść obojętnie. 27 psów na jednej posesji. Część chora, łysa, wychudzona, wszystkie zapchlone. Ich opiekunką jest starsza kobieta, która oddaje im wszystko, co ma. A ma bardzo niewiele. Psy były podrzucane regularnie na jej podwórko, rozmnażały się między sobą i sytuacja kobietę przerosła, ale znikąd nie dostała do tej pory pomocy. Gmina opłaca szczepienia hormonalne, by zatrzymać dalsze rozmnażanie. I myślimy, co dalej. Na pewno musimy odebrać psy, wyleczyć, te które tego wymagają, odpchlić, odkarmić i znaleźć im nowe domy. Pani odda je z własnej woli, chce dla nich dobrze i wierzy, że znajdą się ludzie, którzy zaoferują jej podopiecznym dużo lepsze warunki niż aktualne. Na tę chwilę nie mamy ich dokąd zabrać. Nie mamy żadnych współpracujących domów tymczasowych. Musimy Was prosić o pomoc…

Słowa jednak nie oddają dramatu, jaki tam się rozgrywa…

wielkie serce

wielkie serce

wielkie serce

wielkie serce

wielkie serce

Powyższe zdjęcia są własnością Wolontariuszy, wykorzystuję je za ich zgodą. Więcej można zobaczyć na stronie wydarzenia.

Z pewnością wielu z Was pomyśli, przecież takich apelów w internecie można znaleźć tysiące. Macie racje, ale zajrzyjcie najpierw na tą stronę. Zobaczcie, co ta grupka ludzi robi, jak brnie do przodu po lepsze jutro dla tych psiaków, jak walczy i się nie poddaje, jak kocha…

To taka lekcja człowieczeństwa, ludzkiej wrażliwości.  Lekcja, dla tych wszystkich, którym się wiecznie nic nie chce, którzy dużo potrafią mówić, lecz już zrobić nie bardzo, którzy napotykając najmniejszy opór mówią: nie da się. Ci ludzie udowadniają, że się da…

Od pierwszego wpisu na FB minął zaledwie tydzień. Wiele psiaków znalazło już swoją bezpieczną przystań, otrzymało pomoc, jest już bezpieczna. Pozostałe czekają na swojego człowieka, na kogoś kto je pokocha, kto pomoże wrócić do formy i cieszyć się życiem. Tym człowiekiem możesz być Ty! Może marzy Ci się wierny przyjaciel, ale do tej pory decyzja o posiadaniu psa odpychana była na dalszy tor. Może właśnie teraz jest ten czas. Może właśnie Ty odmienisz swoje życie, ale przede wszystkim uratujesz życie biednego psiaka?

Jeśli nie możesz przyjąć psiaka na stałe, może masz wystarczająco odwagi i miłości w sercu, by zapewnić mu dom tymczasowy, w którym szybko wróci do formy? Pomóc możesz także na wiele innych sposobów. Może znasz lub masz jakieś kontakty z fundacjami, które mogły by wyciągnąć pomocną dłoń? Potrzebna jest także karma, ryż, makaron, puszki z mokrą karmą, preparaty przeciw pchłom, tabletki odrobaczające (zainteresowanym podam adres któregoś z wolontariuszy), a także wsparcie finansowe.

Wesprzeć finansowo psiaki możesz na pomagam.pl, gdzie trwa zbiórka pieniędzy na leczenie oraz konieczne zabiegi.

Wierzę, że nie przejdziesz obojętnie wobec tego dramatu. Wierzę, że tak, jak ta czwórka Wolontariuszy i Ty masz wielkie serce.