Imiona dla dzieci – moda na krytykę

Ostatnio sporo czasu spędziłam na Facebooku. Dokuczająca mi rwa kulszowa ograniczyła skutecznie moją aktywność fizyczną, więc byłam aktywna bardzo, ale wirtualnie. Przeglądam posty, czytam, komentuję i naglę widzę post dodany przez lokalną gazetę informujący o narodzinach kolejnej małej istotki. Wszystko fajnie, chciałam wejść pogratulować, gdyż wiedziałam, iż to dzieciątko koleżanki, a tu niemiła niespodzianka,  ale o tym za chwilę…

Nie wiem, czy to już taka moda, czy nowe zboczenie społeczeństwa – krytyka imion dzieci. Nieważne, jak się da dziecku na imię, zaraz znajdzie się ktoś, kto uświadomi nas, jak bardzo dziecko krzywdzimy. Mało tego, szybko wywnioskuje z faktu nadania dziecku konkretnego imienia, jaki jest nasz status społeczny.
I nie istotne jest tutaj czy dziecko to Jan, Jakub, Piotr czy Kevin, każde imię znajdzie swojego przeciwnika. Imiona dla dzieci to temat bardzo popularny na wszelkich forach czy portalach dla kobiet. Ile osób, tyle teorii i niestety ciętej krytyki…

Moje dzieci nie mają popularnych imion, lecz nie dla tego, że nie podobają mi się wszelkie Julki, Lenki czy Antosie. Sebastian miał być Zuzią, potem Emilem, aż w końcu przeglądając wspólnie z mężem kalendarz doznaliśmy olśnienia 😉 Łucja od początku była Łucją, nawet wtedy, gdy usg jeszcze niczego nie potwierdzało. Ja wiedziałam, że we mnie rośnie mała kobietka i nawet nie zastanawiałam się nad imieniem dla chłopca. Skąd pomysł? Sama nie wiem, bo w pierwszej ciąży nawet mi do głowy to imię nie przyszło.

Wiele razy słyszałam, że córeczka ma takie “babciowe” imię. Niektórzy próbowali je “ładnie” zdrobnić czy raczej przekształcić w Lusie czy Łusie. Zresztą podobnie było z Sebastianem. Dla niektórych był Sebą czy Bastkiem. Irytowało mnie to na początku, teraz bardziej śmieszy, gdyż dzieci skrupulatnie poprawiają swoich rozmówców.

Wracając do sytuacji, która przyczyniła się do powstania tego wpisu. Pod zdjęciem wspomnianego wcześniej maleństwa, zamiast pojawić się gratulacje, najpierw pojawiła się krytyka. Autor komentarza od razu przekreślił przyszłość dziecka, a rodziców zrównał z patologią. Z imienia nadanego dziecku potrafił określić poziom wykształcenia, status ekonomiczny, a nawet pochodzenie czy miejsce zamieszkania rodziców. Podziwiam umiejętności autora komentarza, że potrafi tak wnikliwie “rozszyfrować” zupełnie obce mu osoby, posiadając tylko wiedzę na temat imienia nadanego przez nie dziecku. Mistrzostwo po prostu! (dla jasności imię wspomnianego wyżej dziecka niczym niewyróżniające się i dość często nadawane)

1829

Nie rozumiem skąd w ludziach tyle nienawiści, zawiści czy może wręcz zazdrości. Dlaczego nie potrafimy zaakceptować czyjegoś wyboru? Przecież to tak samo jak z czekoladą – jedni lubią gorzką, inni z orzechami, a niektórzy wcale jej nie lubią. Czy ktoś kogoś krytykuje? Mi mogą się podobać inne imiona dla dzieci niż pozostałym, ale to nie znaczy, że możemy się nawzajem obrażać. Jestem w stanie zrozumieć czyjeś oburzenie, jeśli imię dziecka jest obraźliwe lub kojarzy się z czymś niestosownym. Najczęściej jednak taka sytuacja nie ma miejsca, a krytyka sięga niemalże wszystkie imiona dla dzieci.

Teorie na temat statusu społecznego a imienia nadawanego dziecku śmieszą mnie tak samo, jak teksty o tym, że rodzice imieniem krzywdzą dziecko. Nie wiem, czy popularna obecnie Lenka (żeby nie było – bardzo podoba mi się to imię, a podaję dla przykładu) będzie bardziej szczęśliwa niż inna dziewczynka, jeśli nie będzie kochana lub co gorsza chora. Czy naprawdę wierzycie w to, iż imię może mieć wpływ na nasze szczęście? Ja w to nie wierzę! (oczywiście pomijam imiona, które są obraźliwe czy źle kojarzone, choć przyznam się szczerze, jeszcze nigdy się z takimi nie spotkałam)

Rodzice mogą skrzywdzić dziecko, ale nie imieniem, a tym jak je będą traktować. Nieważne jak piękne będzie imię dziecka niekochanego, bitego, odtrącanego – ono i tak będzie nieszczęśliwe. I odwrotnie, jeśli dziecko jest kochane przez najbliższych, będzie szczęśliwe nawet jeśli jego imię będzie naprawdę wyszukane. I nie dajmy się zwieść argumentom, że dzieci będą się w szkole śmiać z imienia naszego dziecka. Oczywiście, że będą, ale tylko wtedy, jeśli taki przykład dadzą im rodzice! Dzieci są bardzo tolerancyjne, a przede wszystkim nie mają wyrobionego zdania na temat imion innych, dopóki dorośli im tego zdania nie wpoją. To my rodzice uczymy dzieci właściwych zachowań i to od nas zależy, czy nasze dziecko będzie wyśmiewać się z innych, a także czy padnie ofiarą takiego wyśmiewania. Uczmy dzieci tolerancyjności, bo w nich nadzieja, że nastąpi kiedyś czas, gdy każde imię będzie piękne…