Milin amerykański

Milin amerykański (Campsis radicans) jest moim ulubionym pnączem, jaki posiadamy w ogrodzie. Gdybym miała tą roślinę do czegoś porównać, to powiedziałabym, że przypomina mi zbuntowanego nastolatka. Dlaczego? Odpowiem za chwilę.

Milin jest bardzo wdzięczną rośliną. Nie jest wymagający, łatwy w hodowli, a przy tym pięknie kwitnie. Pnącze potrafi dorastać nawet do 10 m długości, gdy pozwoli mu się swobodnie rosnąć. Jednak zalecane jest sezonowe skracanie pędów, o czym później. Roślina ta posiada grube, słabo wijące się pędy, które za pomocą korzeni czepnych przytwierdzają się do ścian. W tym miejscu wypadałoby dodać, że przed wybraniem miejsca dla milina, należy dobrze się zastanowić nad pewnymi sprawami. Otóż milin amerykański jest bardzo silnym pnączem. Drewniane pergole czy altanki są idealnym miejscem dla niego, jednakże muszą być wykonane z odpowiednich materiałów, gdyż drobne listewki z biegiem czasu milin połamie. Ponadto bardzo pięknie pnie się po ścianach, jednak pod swoim własnym ciężarem nierzadko się odłamuję. Należy wziąć pod uwagę fakt, że prawdopodobnie odłamie się wraz z elewacją.

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Pnącze najlepiej rośnie w miejscach ciepłych, nasłonecznionych oraz osłoniętych od mroźnych wiatrów zimą. Wymaga żyznych i wilgotnych gleb. Szczególnie w okresie wzrostu warto podłoże użyźniać. Milin jest bardzo ekspansywnym pnączem. Roczny przyrost tych roślin sięga nawet do 4 metrów. Liczne odrosty, długie liście (ponad 30cm), to wszystko sprawia, że jest bardzo bujną rośliną. Ciekawą sprawą jest także to, że im bardziej przycinamy czy skracamy to pnącze, tym bardziej się rozrasta i obficiej kwitnie. Co do przycinania. Fachowcy zalecają skracanie pędów wiosną lub jesienią, a mój tato niejednokrotnie skracał naszego milina w środku lata. W tym roku też tak zrobił (zobaczcie na zdjęciach poniżej cięcie wykonane w tamtym tygodniu). Ponadto “tnie jak leci”, czyli nie jak w książkach podają “między 2 a 4 pędem”. Nasz okaz bardzo pięknie kwitnie od lipca aż do października. Kwiaty osiągają ok 10 cm długości. Po “letnim” cięciu i usunięciu owoców (po przekwitnięciu milin amerykański wytwarza duże ok 10 cm strąki, które później drewnieją i mogą być wykorzystane do różnych rzeczy), milin wypuszcza kolejne pąki kwiatowe.

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Gdy jesteśmy przy cięciu, mały przykład tego, że to silna roślina. Parę lat temu naszą miejscowość nawiedziło gradobicie. Miało to miejsce na początku czerwca, gdy roślina się już bujnie rozrosła. Po gradobiciu zostały tylko gołe pędy. Zresztą zobaczycie na zdjęciach poniżej. Jeszcze tego samego roku milin zakwitł i zadziwił nas wszystkich. Jako dowód przedstawiam zdjęcia.

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Milin amerykański (Campsis radicans)

Wcześniej pisałam, że milin amerykański przypomina mi zbuntowanego nastolatka. Chcecie wiedzieć dlaczego? Otóż jest to szalona roślina. Rośnie w zaskakującym tempie, ale też nierzadko wypuszcza odrosty korzeniowe w niespodziewanych miejscach. Na przykład 6m dalej na skalniaku, między kostką chodnikową, a u mojego wujka nawet w garażu. Ponadto, jak na nastolatka przystało, buntuje się niemiłosiernie 😉 Jeśli chcemy, aby któryś pęd był w innym miejscu, to należy go mocno przywiązać, inaczej z pewnością rano będzie gdzieś indziej. Ponadto, gdy przygarniamy młodą roślinę, to przez pierwsze 2-3 lata rośnie powoli, daje się ładnie kierować. A potem wielkie bum 😉 I mamy 4 metrowe odrosty.

Będąc przy młodych roślinach wypadałoby wspomnieć, że należy je odpowiednio zabezpieczyć na zimę. Starsze rośliny nie wymagają okrycia, ponieważ milin amerykański rozpoczyna późno wegetacje, co chroni go przed ostatnimi przymrozkami. Na zdjęciu widać, jak wszystko w ogrodzie zielone, a milin nadal odpoczywa.

Milin amerykański (Campsis radicans)

Ważną informacją, szczególnie dla rodziców małych dzieci, jest fakt, że milin może uczulać. Niektóre źródła podają, że cała roślina jest lekko toksyczna, a sok może powodować podrażnienia i wystąpienie uczuleń. Ponadto milin na bieżąco zrzuca kwiaty, które mogą być atrakcyjne dla małych dzieci. Tu dużym niebezpieczeństwem są owady, w szczególności pszczoły i osy, które chętnie zbierają nektar z kwiatów. Co prawda mamy milin od wielu lat bezpośrednio przy domu, gdzie dzieci spędzają wolny czas i jeszcze nie zdarzyło nam się, aby kogoś coś użądliło. Po prostu na bieżąco sprzątamy opadłe kwiaty.

Milin amerykański jest bajeczną rośliną. U nas tworzy miły, zacieniony zakątek. Gdyby jeszcze pachniał jak bzy czy jaśmin… (jest bez wonny), byłby rośliną idealną.