Moda na rozwód

Od dłuższego czasu przyglądam się bliższym i dalszym znajomym, którzy z różnych przyczyn podjęli decyzję o rozwodzie. Natężenie z jakim to zjawisko pojawia się w ostatnim czasie jest niepokojące. Wzrost liczby rozwodów notuje się od kilkunastu lat, ale to w ciągu kilku ostatnich lat rozwody bierze się na potęgę. Wyższa konieczność czy może moda?

Kiedyś rozwód był czymś nagannym, ostatecznym rozwiązaniem… Rozwody brało się najczęściej z powodu zdrady (i to zazwyczaj nie pojedynczej). Rzadziej z powodu alkoholizmu partnera czy przemocy. Dziś do rozwodu dochodzi z błahych powodów. Zdrada nie jest czymś nadzwyczajnym, a kolejny związek niczym nagannym. Ludzie ślubują sobie, po czym za kilka lat już się rozwodzą. Nie raziłoby mnie to może, gdyby nie fakt, że w tym wszystkim zapomina się o dzieciach…

Jeśli rozstaje się para bezdzietna, nie ma problemu. Dzielą dotychczasowy dorobek i każdy idzie w swoją stronę. Gdy jednak fakt rozwodu dotyczy pary z dzieckiem czy z dziećmi, sytuacja ma się inaczej…

Najczęściej do rozwodów dochodzi u par posiadających jedno dziecko (najmniej rozwodów jest u małżeństw wielodzietnych) i o to dziecko najczęściej toczy się spór. Wojna o odwiedziny, o prawo decyzji, o wszystko… Rodzice w emocjach, nienawiści do partnera często zapominają, że najbardziej w tej całej sytuacji cierpi dziecko. Obustronne buntowanie dziecka, poniżanie drugiego partnera przed dzieckiem, przekupywanie, zastraszanie pociechy… Dziecko często staje się kartą przetargową, pośrednikiem w kłótni, a niekiedy zmuszane jest do szpiegowania i donoszenia na drugiego rodzica. Wszystko to, by wygrać…

Wygrać, ale co?

Dziecko często boi się mówić pozytywnie o drugim rodzicu, by nie urazić tego, z którym jest obecnie. Ukrywa swoje uczucia, bojąc się pokazać, że kocha, że tęskni… Bojąc się odrzucenia…

Obserwuje swoich znajomych i zastanawiam się, dlaczego nie widzą tego, co dzieje się z ich dzieckiem. Dzieckiem, często pozostawionym samemu sobie z własnymi emocjami i uczuciami. Dla dziecka rozwód rodziców to straszne przeżycie, to rozpad często dotychczas bezpiecznego domu. Nie zawsze przecież rozwód poprzedzają wieloletnie kłótnie. W dzisiejszych czasach najwięcej rozwodów jest z powodu zdrad, o które zresztą łatwiej niż kiedyś.

W jednej chwili wymaga się od dziecka by przestał kochać, by nie tęsknił… Z dnia na dzień dziecko musi wydorośleć na tyle, by zrozumieć. Jednocześnie nikt nie pyta je o zdanie, nie próbuje wysłuchać, nie rozmawia o uczuciach, nie tłumaczy…

Trauma, jaką przeżywa dziecko, często nieświadome, nierozumiejące całej sytuacji, rzutuje na dalsze lata, na dalsze życie. Nie każde dziecko potrafi uporać się z nową sytuacją, a adaptacja do nowych warunków nie rzadko opłacona jest wysoką ceną przez dziecko. Dziecko nie widzi w rozwodzie rodziców rozwiązania problemów. Nie traktuje rozwodu jako drugą szanse. Dla dziecka rozstanie wiąże się ze stratą, stratą jednego z rodziców, a czasem i obojga…

Wiele zależy od tego, w jaki sposób rodzice się rozwodzą. Czasem rozwód jest dla dziecka zaskoczeniem, gdy rodzice wcześniej ukrywali problem, nie kłócili się przy dziecku lub powód rozwodu jest nagły. Szok dla dziecka jest ogromny. Przecież do tej pory byli szczęśliwą, kochającą się rodziną… Nierzadko dziecko szuka winy w sobie. Może rodzice się rozchodzą, bo było niegrzeczne?

Starsze dzieci mają często żal do rodzica, który doprowadził do rozpadu rodziny. Nie potrafią zrozumieć tego, że to tylko rodzice się rozwodzą, że rodzić nie rozwodzi się z nim. Choć nierzadko można zauważyć odrzucenie dziecka właśnie przez tego rodzica. Często wchodzi on w nowy związek i dziecko jakby przeszkadzało. Dla dziecka to kolejny cios…

Niestety ludzie najczęściej rozwodzą się w kłótniach, krzykach, w towarzystwie przemocy… Dla dziecka to bardzo trudny czas. Przeżycia związane z rozstaniem rodziców często wracają w nocnych koszmarach i zapisują się dotkliwie w pamięci…

Jeśli do rozwodu dojdzie w sposób cywilizowany, rodzice dalej wspólnie troszczą się o dobro dziecka, dzielą zgodnie obowiązkami, dziecko łatwiej znosi rozstanie rodziców. Jeśli jednak rodzice dalej przez następne lata pielęgnują spór i wspólną wojnę, uraz z jakim boryka się dziecko na stałe odciska się w psychice.

Bardzo smutne jest niestety także to, że dla wielu dzieci koszmar nie kończy się po rozwodzie. Coraz częściej słyszymy o uprowadzeniach rodzicielskich. Takie desperackie posunięcie wiele kosztuje dziecko. Dziecko, które jest w centrum toczącej się wojny. “Szarpane” przez jedną i drugą stronę…

Kolejny problem pojawia się, gdy rodzice wiążą się z nowymi partnerami. Dziecko, które nie zdążyło jeszcze często uporać się z problemem rozstania się rodziców, wystawiane jest na kolejny stres. Często spychane jest na bok, na rzecz budowania nowego związku. Opiekę nierzadko przejmują dziadkowie, którzy są często ostoją dla dziecka, jednak nigdy nie zastąpią rodziców…

Szczerze, nie rozumiem tego.

Pomyślicie pewnie, że łatwo mi oceniać, że co ja mogę wiedzieć…

Wiem…

W moim małżeństwie nie zawsze było różowo, nie zawsze było tak dobrze, jak jest teraz. Za sobą mamy 1,5 roku separacji…

W naszym przypadku doszło do rozstania z powodu osób trzecich. Nie było zdrady, a jedynie konflikt, który podsycany był przez kogoś, komu bardzo zależało na tym, abyśmy nie byli razem. Kłamstwo ma jednak krótkie nogi…

Przez te 1,5 roku mąż odwiedzał synka, a później także córeczkę, prawie codziennie. Nigdy nie zabraniałam, ani nie utrudniałam mężowi odwiedzin dzieci. Staraliśmy się funkcjonować przy nich normalnie, nie kłócić się przy dzieciach, panować nad emocjami. Co prawda synek był przy naszej pierwszej kłótni i można było zauważyć jak bardzo się bał…

Trudno było synkowi wytłumaczyć dlaczego tato nie śpi z nami, dlaczego wieczorem wychodzi i nie wraca… Później, gdy już wszystko wskazywało na to, że będziemy razem, trudno było synkowi zrozumieć, dlaczego tata jest. Wręcz wyganiał go, żeby sobie poszedł. Nigdy nie buntowałam go przeciwko ojcu, nie wracamy też przy dzieciach do tamtych przeżyć. Synek nie pamięta okresu kiedy taty nie było, córeczka tym bardziej i niech póki co tak zostanie.

Wiem, jak trudno jest zapanować nad emocjami, jak trudno jest udawać, że wszystko jest dobrze, jednak warto to zrobić dla dzieci, zwłaszcza tych małych. To daje dzieciom poczucie bezpieczeństwa w tym i tak trudnym dla nich czasie. Przekazujemy też wzorce naszym dzieciom. Czy chcemy, aby powielały nasz schemat? Czy chcemy, aby z domu wyniosły podniesiony głos i brak szacunku? Czy chcemy, by w przyszłości popełniły nasze błędy?

Nawet jeśli rozstanie się w zgodzie graniczy z cudem, warto ponieś ten wysiłek…

Warto dla spokoju dzieci…