Samotność

Wydawać by się mogło, że samotność doskwiera tylko tym osobom, które nie mają wokół siebie nikogo. Niestety znacznie częściej z samotnością zmierzają się osoby, które wcale nie są same…

Co z tego, że wokół Ciebie ciągle coś się dzieje. Co z tego, że masz pełno znajomych. Co z tego, że masz wspaniałą rodzinę, jeśli nikt Cię nie rozumie? Samotność to wcale nie brak towarzystwa. To brak zrozumienia, akceptacji… To brak możliwości otwarcia się, wyżalenia… Samotność to stan duszy, a nie cecha fizyczna. Nie da się jej zmierzyć. Nie można jej pokazać. Często sami nie potrafimy nazwać jej po imieniu. To nie jest depresja, to nie jest tęsknota czy brak szczęścia. Dotyka normalnych ludzi, często szczęśliwych na pozór. Samotność lubi iść w parze z niespełnionymi marzeniami. Z poczuciem wyobcowania, odmienności. Samotność rzadko jest manifestowana. Często chowana pod maską pozornego szczęścia. Wykluwa się powoli, nie dając na początku znaku swego istnienia. Rośnie w siłę z każdym kolejnym poczuciem niezrozumienia. A gdy osiągnie odpowiedni poziom, pochłania swą ofiarę doszczętnie. Zaciska swe dłonie na szyi, dusząc powoli. Wbija nóż w serce i czeka, aż się wykrwawi. Nie łatwo jest z nią wygrać. Nie łatwo ją pokonać. Jest bezwonna, niewidoczna i porusza się bezszelestnie. Samotność to cichy zabójca. Niszczy chęć życia i szanse na szczęście już w samym zarodku…

Myślisz, że jesteś bezpieczna, bo masz przyjaciół? Nie łudź się. Przyjaciele w dzisiejszych czasach są jak wyimaginowani bohaterowie – nieprawdziwi. Trwają przy Tobie, dopóki jesteś im potrzebny, dopóki mają w przyjaźni zysk. A kiedy nie masz już nic do zaoferowania, znikają. Nie zdradzaj im swych pragnień, nie mów o problemach, nie ufaj. Wykorzystają to na pewno…

Masz wspaniałą rodzinę, kochającego męża? Ale czy aby na pewno nie jesteś samotna? Samotność doskwiera też z pozoru szczęśliwym małżeństwom i to częściej niż mogłoby się to wydawać.  Mają wszystko: zdrowe dzieci, dobrą pracę, wymarzony dom i… brak czasu dla siebie. Mijają się nieustannie, nie rozmawiają o swoich uczuciach, bo brakuje im na to czasu. Bliskość to dla nich okazja do wyładowania nagromadzonego napięcia i o ile mężczyźni nie mają z tym problemu, kobiety czują się podle. Po wszystkim mają wyrzuty sumienia, czują się wykorzystane… Znasz to uczucie, które nie pozwala zasnąć? Zwinięta w kłębek na ”swojej,, części łóżka, walcząca z własnymi myślami, przełykająca łzy… Mimo że on jest obok, czujesz się zupełnie sama. Pogoń za pieniądzem, za karierą kosztuje wiele…

Inni z kolei pochłonięci są problemami. Kredyt, choroba dziecka, długi… To też przyczynia się do poczucia samotności. Małe problemy odkładane są na potem, żeby nie obciążać dodatkowo partnera. Przecież uporam się z tym sama – myślisz, a za jakiś czas ciężko Ci udźwignąć to wszystko. Na rozmowę nie ma czasu lub po prostu brak odwagi. I znów noce bezsenne…

Dlaczego w dzisiejszych czasach tak trudno jest o szczerą rozmowę? Dlaczego nie ma czasu na otwartość? Dlaczego ludzie udają zadowolonych, szczęśliwych, a w głębi duszy czują się zupełnie sami, obcy, inni… Wlepieni w ekran facebookowy przyglądają się życiu znajomych (którzy swoją drogą pokazują tylko najlepszą część swego życia), próbują im dorównać, podnoszą wciąż poprzeczkę. Więcej pracy, więcej obowiązków, aby lepiej żyć… Czy naprawdę?

Tak trudno dziś o dobrych, szczerych i przede wszystkim prawdziwych przyjaciół. Jeśli jednak jesteś jednym z tych szczęśliwców, którzy mają u boku prawdziwego przyjaciela – dbaj o niego, rozmawiaj. Przyjacielem może być koleżanka, mama, mąż… To właśnie w małżeństwie najczęściej czujemy się samotni. Mimo że jesteśmy razem. Dbajcie o rozmowę, o czułości, o drobne gesty…

My też z Tomkiem mamy mało czasu dla siebie. Praca, służby, zwłaszcza w weekendy… Jest ciężko. Jednak, gdy nie mamy możliwości być obok siebie, dzwonimy do siebie, piszemy, wspieramy się, a przede wszystkim próbujemy się wzajemnie zrozumieć. Zrozumieć potrzeby tej drugiej osoby, jej pragnienia, cele… To dużo zmienia…