Sebastian

Nigdy nie zapomnę dnia, kiedy na teście ciążowym zobaczyłam dwie kreseczki. Wtedy wydawało mi się, że to najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Dziś wiem, że nie jedyny. Każdy kolejny miesiąc ciąży był dla mnie cudowniejszy. Każdy ruch dziecka, kopnięcie, a dzidziuś kopał prawie cały czas… To są wspomnienia, których się nie zapomina. Doskonale pamiętam chwilę, gdy dowiedzieliśmy się, że będzie chłopiec, Sebastian…

Wcześniej wydawało mi się, że ciężarne przesadzają trochę z tym szykowaniem się na przyjście maluszka. Te wyprawki, przygotowywanie pokoików… Było dla mnie z lekka szalone. No i cóż, sama również zwariowałam na punkcie mojego nienarodzonego jeszcze dziecka. Kompletowałam wyprawkę, jakby to była najważniejsza rzecz na świecie. Torbę do porodu spakowałam na wiele tygodni przed terminem. Szczerze powiedziawszy, ze 100 razy ją zdążyłam jeszcze przepakować, bo synek wcale się do nas nie spieszył. Wręcz przeciwnie, przyszedł na świat długo po terminie (17dni) i według lekarzy mógł sobie jeszcze trochę posiedzieć, ale wtedy to byłabym 10 miesięcy w ciąży 🙂

12 lipca 2010 roku nasza rodzinka w końcu była w komplecie. Sebastianek urodził się zdrowy, miał 3300 gram, 56cm długości i długie brązowe włoski. Szybko przywieźliśmy nasz skarb do domu. Był idealny, jak każde dziecko dla swej mamy. Pamiętam, jak w ciąży oglądałam czasopisma i widziałam dzieci z bujnymi fryzurkami, marzyłam, aby i moje taką posiadało. Była spora szansa na to, że synek będzie miał włoski na głowie, bo ja podobno miałam ich bardzo dużo. Gdy go zobaczyłam po raz pierwszy, nie mogłam uwierzyć, że to moje dziecko. Był taki, jakiego sobie wymarzyłam, a nawet doskonalszy.

196

197

198

Pierwsze miesiące naszego wspólnego życia mijały nam bardzo szybko. Nawet nie wiem kiedy ten czas przeminął. Sebastianek był bardzo pogodnym niemowlakiem, płakał rzadko, jadł ładnie (do czasu, ale o tym możecie przeczytać TU) i rósł w oczach. Mając pół roku ważył prawie 10 kg. Rozwijał się bardzo dobrze, ale był leniwy 😉 Zapewne było to spowodowane wagą. Raczkować zaczął chwile przed rokiem, a chodzić…. no cóż trochę musiałam poczekać na jego samodzielne kroczki. Dopiero po skończeniu 16 miesięcy zaczynał próbować przemierzać świat w pozycji pionowej. Oczywiście szybko nadrobił zaległości i później tęskniłam za czasem, kiedy siedział spokojnie na dywanie i oglądał książeczki.

199

200

201

202

203

204

205

206

207

208

Dziś prawie czteroletni Sebastian jest bardzo opiekuńczym bratem. Spędza każdą chwilę z siostrą na wspólnej zabawie. Gdy mała śpi z niecierpliwością czeka, aż się obudzi. Jest  wrażliwym chłopcem, który kocha zwierzęta (w szczególności koty i ślimaki). Świetnie wyczuwa, gdy ktoś jest smutny i próbuje pocieszać na swój sposób. Długi czas był nieśmiały, ale teraz szybko nawiązuje kontakty, zawiera nowe przyjaźnie. I jak typowy facet lubi towarzystwo dziewczynek, choć z chłopcami równie dobrze się dogaduje.

59

210

211

212

213

214

215

216

217

218

219

220

221

222

223

224

226

227

228

229

230

231

232

233

234

235

236

237

238

239

241

242

243

61

244

245

246

247

248

249

180

250

251

252

253

254

255

256

63

64