Więź między matką a dzieckiem

Gdy byłam pierwszy raz w ciąży, wiele razy czytałam, że istnieje cudowna więź między matką a dzieckiem. Wydawało mi się to takie naturalne, bo przecież nosiłam to maleństwo pod sercem, mówiłam do niego, śpiewałam. Gdy tylko urodziłam synka, poczułam tak naprawdę czym jest ta więź. Mogłam nie spać, nie jeść tylko na niego patrzeć. Doskonale wiedziałam od samego początku czego mu potrzeba, dlaczego stracił humor. Wszytko to było dla mnie normalne, intuicja podpowiadała mi jak najlepiej pielęgnować swoje dziecko. Synek też zdecydowanie wolał moje ramiona od wszystkich innych i przy mnie błyskawicznie się uspokajał.

Wszystko wyglądało inaczej, gdy na świat przyszła córeczka. Malutka pospieszyła się i urodziła się za szybko. Nie mogłam jej zaraz zobaczyć ze względu na ciężki poród, dopiero następnego dnia ( w sumie po 36 godz) zobaczyłam swoje maleństwo. Nie mogłam wziąć jej na ręce, przytulić… Jedynie delikatnie dotknąć. Wtedy bałam się braku więzi między mną a córeczką. Dopiero, gdy po ponad miesięcznym pobycie w szpitalu zabrałam swoje dziecko do domu zrozumiałam, że więź jaka łączy matkę z dzieckiem jest nadzwyczajna.

Bardzo się cieszyłam, gdy ten dzień już nastąpił, w końcu tak długo na niego czekałam. Nie wiedziałam tylko jak będzie ciężko… Pierwsze dni były trudne zarówno dla mnie jak i dla małej. Zupełnie nie znałam swojego dziecka! Pomimo tego, że wiele godzin spędzałam z córeczką na oddziale, gdy miałam ją w domu, nie wiedziałam dlaczego płacze. Choć rozpoznawała mój głos spośród innych i przy mnie uspokajała się i tak bałam się, że córeczka tęskni za oddziałem, za “ciociami”… Że zwyczajnie mnie nie kocha, nie czuje, że jestem jej mamą…

Oczywiście myliłam się. Malutka była przerażona nowym miejscem, nowymi twarzami, innym zapachem, hałasem… Ja również stresowałam się, bo bałam się o jej stan zdrowia. Po kilku dniach wiedziałam, co znaczyło każde piśnięcie, każdy płacz. I mimo trudnego startu, początkowej rozłąki, więź między nami jest naprawdę silna i niczym nie różni się od tej, jaka łączy mnie z synkiem. A ja wiem, że nie da jej się zabić, nawet jeśli los wydrze nam wiele dni z rąk, tych ważnych dni… Ona przetrwa…

Ta więź to Miłość…