Wspomnienia, które otworzą Ci oczy…

Witam Was w Nowym Roku 2016. Życzę Wam wielu wspaniałych chwil spędzonych z bliskimi, życzę Wam wielu wzruszeń oraz szczęścia na każdy dzień. Życzę Wam również dużo zdrowia, jak najmniej zmartwień, siły do pokonywania trudności oraz aby spełniły się Wasze marzenia.

 

Niektórzy twierdzą, że dzisiejsze czasy są ciężkie. Nie ma pracy lub jest mało płatna. Wszystko coraz droższe. Do lekarza dostać się to wyczyn graniczący z cudem… Nie lubię słuchać takich wypowiedzi. Zawsze, gdy ktoś chce mnie przekonać, jak to trudno się teraz żyję, staram się przytoczyć wspomnienia mojej babci…

Mam to szczęście, że teraz mieszkam z babcią pod jednym dachem. Gdy byłam młodsza, babcia mieszkała oddzielnie, jednak często ją odwiedzałam lub ona nas. Uwielbiałam słuchać jej opowieści i nadal uwielbiam. Jej wspomnienia utwierdzają mnie, że żyjemy w bardzo korzystnych czasach…

Wojna to dla współczesnych Polaków abstrakcja. To historia, która z roku na rok, cichnie… Ludzi, którzy pamiętają tamtą rzeczywistość ubywa. Ból, głód i cierpienia bledną… Problemy tamtejszych czasów nie docierają do nas, a my narzekamy na WSZYSTKO, mając WSZYSTKO jednocześnie…

Wyobraź sobie, że musisz w środku nocy uciekać z małymi dziećmi w pole, bo nadlatują bombowce… Wyobraź sobie, że przychodzą któregoś dnia do Ciebie żołnierze wroga, zabierają Twojego syna, męża zabijają… Wyobraź sobie, że nie masz, co dać dziecku do jedzenia, że musisz kraść, narażając życie… To tylko urywki rzeczywistości, z jaką musieli zmierzyć się nasi przodkowie.

Narzekamy na służbę zdrowia, na to jak traktują nas lekarze… Kiedyś ludzie nie mieli tego problemu, lekarzy było jak na lekarstwo, ludzie umierali w bólu, bo nie było lekarstw, nie było pomocy… Kobiety rodziły w domu, jedne miały szczęście rodziły zdrowe dzieci, inne nie przeżyły porodu. Niby to wszystko wiemy, niby znamy swoją historię, a mimo wszystko nie doceniamy tego, co jest nam dane…

Moja babcia była małym dzieckiem, kiedy wojna się zaczęła. Mieszkała na wsi wraz ze swoimi rodzicami i starszym rodzeństwem. Pamięta, że mama uciekała z nią i rodzeństwem w pole, w rosnące tam ziemniaki, kiedy nadlatywały samoloty. Pamięta, jak Niemcy rozstrzeliwali mężczyzn we wsi. Jak mama narażała siebie, by zrobić jej bratu wspólne zdjęcie – Niemcy zabierali małych chłopców i wywozili do Niemiec. Chciała mieć pamiątkę i na wszelki wypadek dowód, że jest jej synem, gdyby go zabrali. Pamięta wiele rzeczy… Później, gdy zaczęto wysiedlać gospodarzy z swych domostw i zasiedlać Niemców, wspomina, że było spokojniej. Nie bali się już bombardowania, ale wcale łatwiej nie było… Zresztą Niemki, które tu zsyłano (zsyłano same kobiety zazwyczaj i starców), też wiodły ciężki żywot. Brakowało wszystkiego…

Ojca babci wzięto do kopania okopów. W deszczu, w zimnie, za głodowe rajce. Udało mu się uciec, bo się rozchorował. Położono go wśród innych i strzelano, kula go ominęła… Wrócił do domu, lecz do zdrowia już nigdy… Babcia wspomina, że gdy jedli, najpierw jadł ojciec, bo musiał pracować, musiał mieć siłę. Potem oni – dzieci, na kolejkę jedli skórki od chleba… Niewyobrażalne jest to dla mnie w dzisiejszych czasach, kiedy tyle żywności się po prostu marnuje…

Okres powojenny wspomina babcia już z uśmiechem. Mimo, że dalej było ciężko. Gdy opowiada, że po wodę trzeba było iść, że mróz skrobano wieczorem ze ścian, że kilkadziesiąt kilometrów szła jako dziecko jeszcze z mamą lub ciocią, żeby coś kupić lub sprzedać… Trudno w to uwierzyć…

Babcia była dzieckiem w czasie wojny- urodziła się w 1935 roku, jednak wszystko pamięta. Moją drugą skarbnicą wiedzy o życiu w tamtych czasach był mój dziadek. Jego historia jest wstrząsająca i niechętnie o niej opowiadał. Był najmłodszym z trzech braci, jako dziecko stracił rodziców. Matki nawet nie pamiętał… Gdy został sierotą, odsyłano go od ciotki do ciotki, potem trafił do obcych na “służbę”. Poniewierano nim, wszędzie zawadzał… Popychany, wykorzystywany, odtrącany przez kolejnych krewnych… mały chłopiec… Nigdy nie zdradzał, co przeżył. Zawsze uśmiechnięty, zawsze wesoły, zawsze chętny by pomóc… Nie zdążyłam go zapytać o wiele spraw…

Najwięcej o wojnie wiem od mojej prababci. Zmarła w wieku 99lat, przeżyła wojnę dwukrotnie. Do końca swoich dni była sprawna i cieszyła się dobrą pamięcią. Tak bardzo żałuję, że nie zapisywałam wszystkich jej wspomnień, jej opowiadań… Drugi raz nie popełnię tego błędu, spiszę wspomnienia mojej babci. Już część udało mi się uwiecznić w książce do przechowywania wspomnień „Opowiedz mi Babciu”. Jeśli chcecie się więcej dowiedzieć na temat tego pamiętnika zapraszam do mojego wpisu TU.

1825

1826

1827

Prababcia o wojnie opowiadała mi już, kiedy byłam mała i niewiele z tego rozumiałam. Z wiekiem coraz więcej do mnie docierało. W miejscowości, w której mieszkała, przebiegała granica niemiecko-rosyjska. Wiele historii na ten temat usłyszałam. Najmniej wiem o moim pradziadku, zmarł, gdy miałam trochę ponad rok. Pamiętam, że kiedy byłam mała kończono opowieści o jego życiu w czasie wojny, kiedy tylko pojawiałam się w pokoju. Niewiele o nim wiedziałam. Długi czas nie mówiło się o tym w domu rodzinnym, wspomina mój tata. Z czasem, jak zaczęłam dorastać, zaczęłam też odkrywać prawdę. Któregoś dnia prababcia opowiedziała mi, co przeżył pradziadek. O tym, jak dwukrotnie uciekł z pociągu wywożącego Polaków do robót do Niemiec. O tym, jak na pieszo przyszedł spod Częstochowy (czyli ponad 250km w linii prostej), kiedy za pierwszym razem wyskoczył z pociągu… O tym, jak musiał się ukrywać… Opowiadała mi o jego lękach i koszmarach, o spaniu z nożem w ręce…

Prababcia, podobnie jak babcia, opowiadała mi wiele różnych historii z czasu wojny, wszystkie przesiąknięte lękiem i strachem o życie, pełne bólu i cierpienia. Dzisiejsza rzeczywistość wydaje się przy tym bajką. W kranie mamy ciepłą wodę, w domu prąd… Nie wychodzimy z domu z obawą, czy wrócimy, czy ktoś nie będzie do nas strzelał… Śpimy spokojnie, nie nadsłuchujemy złowieszczych powarkiwań… A jednak wciąż jest nam źle…

Jeśli masz wśród swoich bliskich osoby, które wojnę przeżyły, idź do nich, zapytaj. Może masz babcie, dziadka, którzy żyli w tamtych czasach? Zapytaj ich…

Zbliża się Dzień Babci i Dzień Dziadka, podsuwam Ci zatem super pomysł na prezent. Prezent nie tylko dla babci i dziadka. To tak właściwie dar dla Ciebie i Twoich dzieci. To wspomnienia…

1822

1823

1824

 

Artykuł powstał w ramach współpracy z portalem moidziadkowie.pl