Mamo, chcę by było tak, jak kiedyś…

Czasami w życiu są takie sytuacje, że człowiek nie ma pojęcia , co ma powiedzieć, jak się zachować, co zrobić. Ostatnio miałam właśnie taki problem. Któregoś dnia, po kolacji i kąpieli, oglądałam z dziećmi wspólnie bajkę. Mój spokój przerwały nagle słowa Łucji: ,,mamo, chcę by było tak, jak kiedyś”. Zaniepokojona zaczęłam wypytywać o co chodzi. Niestety moje lęki się sprawdziły, córeczka chciałaby być zdrowa…

Serce pękło mi na pół, bo cóż powiedzieć niespełna 5-letniemu dziecku? Jak wytłumaczyć, że być może z tego wyrośnie, że być może kiedyś będzie zdrowa, gdy się nie ma takiej pewności. Jak pocieszyć, że to kiedyś minie i być przy tym wiarygodnym, gdy oczy same zachodzą łzami, a głos, jak na złość, zaczyna się łamać. Jak być optymistką, gdy się słyszy: ,,naprawdę chcę”…

Zaczęłam się zastanawiać, jak wiele choroba zmieniła w naszym życiu, a przede wszystkim w życiu córeczki (o tym, co zmieniło się u mnie pisałam już wcześniej, możesz poczytać o tym TU).  Wydawało mi się, że te zmiany nie są aż tak wielkie, a jednak moje dziecko tęskniło za czasem sprzed choroby. Za czym tęskniło najbardziej? Za przedszkolem, za długimi kąpielami i trampoliną. Mogłoby się zdawać, że to niewielkie ograniczenia, zmiany. Niestety po dłuższym zastanowieniu wiedziałam, że lista jest znacznie dłuższa. Codzienne pilnowanie stałej pory przyjmowania leku, czy to jesteśmy w domu, czy poza nim, lek musi być podany o tej samej godzinie. Zakaz bawienia się zabawkami, które mają migoczące światełka oraz oglądania bajek, w których jest dużo błysków. Unikanie nadmiernego wysiłku, stąd w tym roku nie wystawiliśmy trampoliny i ogólnie staramy się unikać przemęczenia małej. Zakaz długich, ciepłych kąpieli i przegrzewania. Wbrew pozorom to ogromne ograniczenia, o których nie rozmawiamy na co dzień, które staramy się ukryć, jak widać bezskutecznie.

Od września Łucja wraca do przedszkola, spełni się jej marzenie, więc może choć trochę zapomni o chorobie. Na co dzień jednak robimy wszystko, co w naszej mocy, by nasza pociecha nie czuła się w jakikolwiek ograniczona. Unikamy tego, co przeciwwskazane i staramy się zastępować innymi atrakcjami. Na szczęście leczenie póki co jest skuteczne i napady się nie powtarzają, jednak na efekty leczenia składa się także profilaktyka i unikanie tego, co niewskazane.

 

Rozmyślając o tym, co jeszcze mogę zrobić, by moja córeczka czuła się szczęśliwie, zaczęłam myśleć o innych matkach, które niewiele mogą zrobić dla swych dzieci. Na myśl przyszły mi dzieci, które w wyniku choroby czy wypadku utraciły zdrowie czy sprawność, które na co dzień borykają się z ogromnymi ograniczeniami i bólem. Co ma powiedzieć matka swojemu dziecku, które w wyniku wypadku zostało sparaliżowane lub w wyniku choroby staje się coraz słabsze? Co ma zrobić matka, kiedy dziecko pyta ją: dlaczego się taki urodziłem?

Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jaki cenny skarb posiadamy, dopóki go nie stracimy. Często bagatelizujemy pierwsze objawy, nie badamy ani dzieci, ani tym bardziej siebie. A zrobienie morfologi tak niewiele wysiłku kosztuje… Nie dbamy o zdrowe odżywianie, bo przecież od jednej wizyty w złotych łukach czy paczki chipsów nic się nie stanie. No pewnie, że nie, ale często na jednej się nie kończy. Często ignorujemy zagrożenia, tłumacząc sobie, że my w jego wieku to… Ale świat był wtedy inny, przyjaźniejszy, bezpieczniejszy. Ignorujemy ostrzeżenia, przestrogi innych, bo przecież nam się to nie przytrafi. Niestety, gdyby człowiek wiedział, że się przewróci, to by się położył… Nic sobie nie robimy ze statystyk wypadków, nie przywiązujemy wagi do podstawowych zasad bezpieczeństwa (możesz o nich poczytać TU), dopóki coś się nie wydarzy… Niestety wtedy jest już za późno…

 

Z perspektywy czasu i własnych doświadczeń dużo mogłabym na ten temat napisać. Być może, gdybym lepiej dbała o siebie w ciąży, gdybym się tak nie denerwowała i nie przejmowała, moja córeczka urodziłaby się o czasie i zdrowa. Może wtedy nie miałaby wylewów dokomorowych, które są najprawdopodobniej przyczyną padaczki u małej. Nie miałaby też innych powikłań wcześniactwa, jak niskorosłość. Byłaby po prostu zdrowa?

Nie cofnę czasu, nie naprawię tego, co się wydarzyło, ale Ty jeszcze możesz dokonać zmian. Możesz zadbać o zdrowie swojego dziecka, gwarantując mu tym samym szczęśliwe dzieciństwo. Możesz zadbać o jego rozwój, o to by miał zdrowe nawyki. Możesz zadbać o jego bezpieczeństwo, świadomie podejmując różnorodne wybory. Na niektóre wypadki czy choroby nie mamy wpływu, jednak wielu nieszczęściom można by zapobiec, gdyby tylko ktoś wcześniej przewidział zagrożenie, gdyby tylko pomyślał…

Czerpcie radość z każdej chwili, poświęcajcie swoim dzieciom jak najwięcej czasu, bo to, co dziś wydaje się codziennością, kiedyś może być nieosiągalne…

  • Najbardziej rozdziera serce rodzica taka prośba dziecka 🙁 Wiem, że przed nią sporo wyrzeczeń, ale wierzę, że bedzie dobrze 🙂