Synek uratował mi życie, córeczka dała mi siłę, by żyć…

Zwykłe popołudnie, jakich u nas wiele. Leniwe przytulaski i nagłe wyznanie synka: mamusiu ja cię zawsze uratuje i nigdy cię nie opuszczę, a gdyby coś mi się stało, to będę aniołkiem i będę zawsze obok ciebie… Serce się raduje, gardło ściska, a oczy zaczynają się szklić ze wzruszenia. Gdyby tylko wiedział, że już zawdzięczam mu życie…

Spoglądam na te dwa moje skarby ukradkiem, gdy wspólnie planują kolejną zabawę. Zastygam w bezruchu, gdy tylko widzę ich spowitych snem. Układam w marzeniach nasze kolejne lata, każdą chwilę chowam w wspomnieniach. Umieram ze strachu setki razy i rodzę się na nowo ze szczęścia. Tak wiele im zawdzięczam. Synek uratował mi życie, choć nie świadomie. Gdyby wtedy nie gorączkował, gdybym nie czuwała… Nie byłabym dziś tu, po drugiej stronie monitora, wykrwawiłabym się. Córeczka dała mi siłę, by żyć. Choć wszystko się waliło, wszystko było nie tak, ona pokazała mi, że nie można się poddawać, że trzeba walczyć. Choć było ciężko dałam radę i dalej uczę się od niej wytrwałości, uporu i siły.

A Ty? Co zawdzięczasz swojemu dziecku? Zastanów się przez moment, czy byłabyś dziś taką samą kobietą, gdyby nie Twoje maleństwo? Czy byłabyś tak silna, tak wytrwała? Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, jak wiele zawdzięczamy naszym pociechą. To one uczą nas czerpać radość z każdej chwili, żyć tu i teraz, cieszyć się drobnostkami, każdym dniem. To dzieci dają nam nadzieję, zarażają swoją beztroską, optymizmem i wytrwałością. To przecież dzięki maluchom znajdujemy w sobie siłę, by wstawać kilka razy w nocy, co dla osób bezdzietnych wydaje się niemożliwe. Noszenie na rękach, bieganie za ledwo tuptającym brzdącem, wzmacnia nas nie tylko fizycznie, często pokonujemy dzięki temu swoje własne słabości.

Staram się nieustannie uczyć się czegoś nowego od moich dzieci. Czasem jest to wiara w siebie, której nierzadko mi brakuje, kiedy indziej umiejętność próbowania wciąż od nowa, aż się uda. Niekiedy uczę się, jak dzielnie znosić porażkę lub jak otwarcie mówić o swoich uczuciach.

Dzieci mobilizują mnie do zmian. Dzięki nim zainteresowałam się zdrowym stylem życia i wprowadziłam go do swojej codzienności. Moje pociechy motywują mnie do dbania o siebie, o swoje zdrowie, bo przecież muszę być w formie. Od kiedy zostałam mamą mam chęci do samorozwoju. Uczę się nawet podstaw fotografii, zaczęłam także czytać instrukcję obsługi swojego aparatu fotograficznego (nie ważne, że mam go już ponad 10 lat, a zdjęcia robiłam na zasadzie prób i błędów), wszystko to po to, by robić coraz lepsze zdjęcia swoim dzieciom. Tak wiele zmieniło się we mnie od kiedy zostałam mamą i te zmiany zdecydowanie są na lepsze.

Dzieci są bardzo dobrymi nauczycielami, wystarczy tylko je obserwować. Dzieci nie udają emocji, nie próbują ukrywać swojego bólu czy rozczarowania. Nie zgrywają odważnych, gdy się boją. Nie pozorują miłości czy niechęci do jakiejś osoby. Dzieci są prawdziwe, dlatego uczmy się od nich, dopóki one same nie nasiąkną dorosłością.

  • Agata Wierzgacz

    Dzieci to najcudowniejszy Skarb jaki dostałam od Boga.Bez nich życie nie ma sensu.