Moje wiersze

Poezja to ucieczka od rzeczywistości, to najlepsza przyjaciółka, która pozwoli Ci przetrawić własne emocje. Poezja to brama do lepszego świata, do świata fantazji i wiecznego szczęścia. wystarczy chwycić za pióro i dać się ponieść sercu. Dziś uchylam Wam najskrytszy fragment siebie – moje wnętrze, moje wiersze…

Dziś miałam ciężki dzień… Łucji idą wszystkie trójki na raz, a Sebastian ma stan zapalny jamy ustnej. Nic tylko usiąść i płakać… Po całym dniu usiadłam w końcu przed komputerem i zebrało mi się na wspominanie. Przejrzałam stare zdjęcia, a także znalazłam moje wiersze. Niektóre tak stare, że pamiętają jeszcze czasy szkoły podstawowej. Jeśli macie ochotę zapraszam do poczytania.

 

,,W moich oczach”

W moich oczach jest słońca blask,
Błękit nieba, szalony wiatr.
W moich oczach jest światło dnia,
Ciemność nocy, ogromny strach.
W moich oczach jest cierpienie, żal,
Bezkresny ból i smutek, co we mnie trwa.
W moich oczach jest ognia żar,
Spokój wody i szum fal.
W moich oczach znajdziesz wszystko, co chcesz,
Wystarczy, że zajrzysz w nie.

,,Okruszek”

Mały okruszek Twego ciepła
Zawieruszył się w mej pościeli.
Przygarnęłam go do serca,
Mocno przytuliłam do piersi.
Zanurzyłam się całkowicie
W wodospadzie wspomnień.
I czułam się tak znakomicie,
Jakbyś był obok mnie!

,,Mniejsze zło”

Zwiedziłem pół świata w pogoni za prawdą,
I nie znalazłem odpowiedzi…
Przekroczyłem wszelkie granice ludzkich możliwości,
Których właściwie już nie ma…
Odnalazłem miejsca, gdzie nie stanęła jeszcze stopa ludzka,
Aż do tego dnia…
Pokochałem serce, które mówiło, że nie zna bólu,
Choć krwawiło od dawna…
Odkryłem wszystkie tajemnice świata,
Które są teraz niczym…
I poznałem Boga wybierającego zawsze mniejsze zło,
Gdyż nic lepszego już nie istnieje…

,,Uciekam”

W dalekiej przestrzeni,
W światłach reflektorów,
Pod zasłoną nocy,
Pod okiem Jowisza,
Uciekam przed życiem,
Uciekam przed sobą,
Za bramę żelazną,
Za szczyty niezdobyte.
W ciemnych komnatach,
W zimnych podziemiach,
Przy blasku Księżyca,
Przy wiatru gwizdach,
Na wilgotnym kamieniu,
Na skrwawionej ziemi,
Chcę odejść z tego świata,
Chcę umrzeć wreszcie!

,,Przepaść”

Morza szum już nie wzrusza mnie,
Zachód słońca też stracił swój wdzięk,
Ptaków śpiew, oglądanie gwiazd….
Jaki sens to wszystko ma?
Kiedy Ciebie obok mnie brak…
Rzucę dziś wszystko, samotnie pójdę w dal,
Ciemnym lasem, stromym zboczem gór.
Nad przepaścią krzyknę imię Twe,
Może wrócisz jeszcze do mnie…
Przez ocean gorzkich łez
Dziś przepłynę i odnajdę Cię!
Choćby nawet meteorów deszcz…
Ja odnajdę Cię – wiem!
Mijają lata, wieki może też,
A obok mnie nadal nie ma Cię.
Gdzie się podziały tamte piękne dni?
Gdzie znikła miłość, co połączyła Ciebie i mnie?
Lecz dziś już wiem – Ciebie nie ma, nie!
Rzucę dziś wszystko, samotnie pójdę w dal,
Ciemnym lasem, stromym zboczem gór.
Nad przepaścią krzyknę imię Twe,
Po czym znajdę się na jej dnie…

,,Podróż”

Zawieszona w dziwnej czasoprzestrzeni,
Dotykam ustami małego skrawka ziemi.
Wiruje wśród rotacji gwiazd,
I wiem, że zatrzymał się dla mnie czas.
Me samotne serce przed siebie gdzieś gna,
Lecz nagle truchleje – przede mną twarz Twa!
Niebo się rozstąpiło, umilkł wiatr,
Jestem szczęśliwa! Poznałam Twój smak,
Poczułam zapach pocałunku, westchnienie,
I wtedy zrozumiałam – to tylko wspomnienie…

,,Samotność”

Jest gdzieś miejsce,
Gdzie byś chciał ciągle powracać,
Gdzie marzenia kwitną jak wiosenne bzy.
Jest gdzieś serce, które tworzy swój poemat,
I ocean ma własny, pełen łez.
Jest gdzieś dłoń, co zagarnia gwiazdy z nieba,
I zrzuca je na ziemie – właśnie tak.
A Ty stoisz z boku i ciągle czekasz,
Na spełnienie swoich słodkich snów.
I choć bzy kwitną bardzo krótko,
A poemat każdy już przeczytał z nas,
Gwiazdy ciągle tlą się na niebie,
A Ty czekasz na ludzi, których brak…

,,Pod gruzami”

Jeden moment bezmyślności,
Jedna chwila nieuwagi,
Jeden ruch nierozsądny,
I znalazłam się pod gruzami…
Jeden krok nieprzemyślany,
Jedno mgnienie nierozwagi,
Jedno niekonsekwentne działanie,
I czuje ból, pustkę, rezygnacje…
Jedno słowo niepoważne,
Jeden skok nieostrożny,
Jedna beztroska chwila,
I pochłonęła mnie mogiła…

,,Tak wiele dałeś mi”

Tak wiele mogę dziś znieść,
Nauczyłeś mnie jak pokonać lęk.
Dałeś mi poznać smak łez,
Wiary, nadziei, miłości też.
Pokazałeś mi jak mam żyć,
Jak dążyć do celu, jak niepokonaną być.
Choć czasem bezsilność dopada mnie,
Wiem, że nie wolno poddać się.
Choć kłody rzucają mi pod nogi,
Wiem, że nie mogę zboczyć ze swej drogi.
Choć wszystkie mosty spaliłam za sobą,
Pozostał jeden, ten, który łączy mnie z Tobą.
Bo tak wiele dałeś mi:
Marzenia, pragnienia, sny,
Wspomnienia, radość i …
Tak wiele dałeś mi.

,,Przesłanie”

Do mojego okna zapukała staruszka,
Z poczerniała twarzą, ze wzrokiem z kamienia.
Chciała tak niewiele: dobrego słowa,
Lecz zlękła się mego spojrzenia…

,,Poemat”

Błękitne niebo rozciąga się nad naszymi głowami,
Trudno ten niezwykły widok opisać słowami.
Stąpamy niepewnie po świeżo zielonej trawie,
Obok nas żerują bociany, czaple, żurawie.
Świerszcze dają koncert na przemian z ptakami,
W oddali stara wierzba oplata cień ramionami.
Prąd rzeki porywa moje myśli, przemyślenia,
Wiem, że dziś doznam niewiarygodnego olśnienia.
Uciekam pod wierzbę, by tańczyć z cieniem,
By kochać się namiętnie ze swoim milczeniem,
By zamknąć w sercu rozdział związany z Tobą,
By móc znów być sobą…
A Ty niewzruszony obserwujesz motyle,
Mówisz: odchodzę, stać Cię tylko na tyle.
Znikasz powoli w tęczy kolorów łąki,
Nic sobie nie robiąc z naszej rozłąki.
Więc idę sama wśród cudów świata,
Chcę upoić się do pełna pięknem lata,
Chcę poznać swe przeznaczenie,
Dziś tylko to ma dla mnie jakieś znaczenie.
Mimo że odchodzisz ode mnie teraz,
Kiedy wszystko zaczynało mieć sens i wyraz,
Nie będę rozpaczać i płakać,
Lecz z radością po miękkiej trawie skakać.
Gdyż nie warto bać się, gdy coś się kończy,
Gdyż zawsze z końcem początek się łączy,
Coś się kończy, lecz też coś się zaczyna,
I taka tego poematu doktryna.

„Wiara ma…”

Nie ma takich słów, które mogłabym skierować wprost do Ciebie,
Wszystkie niewarte są Ciebie, zbyt ulotne jak cienie…
Nie ma takich czynów, którymi mogłabym podziękować Tobie,
Za Twe łaski, cóż ja biedna Bogu dać mogę…
Nie ma takiej siły, która zabiłaby moją miłość do Ciebie,
Mimo że ja jestem tu na ziemi, a Ty daleko w niebie…
Nie ma takiej możliwości, bym przestała widzieć Boga w Tobie,
Prędzej umrę i znajdę się w grobie…

„Życzenia”

Zawsze podążaj swoją drogą,
Choćby zabrakło na niej drogowskazów.
Ucz się na błędach innych,
Nie trać czasu na ich popełnianie.
Czytaj mądrość z oczu ludzi,
Usta nie zawsze prawdę niosą.
Uważnie słuchaj każdego człowieka,
Byś nie przegapił jego wołania o pomoc.
Każdej chwili nadawaj sens,
Byś nie miał dni bez wspomnień.
Znajdź przepis na wieczne szczęście,
Byś zawsze wiedział jak żyć.
A żyj tak by Twa dusza nie była mętna,
A serce puste jak sucha studnia.
Żyj całym sobą w każdej chwili,
I całym sobą kochaj życie.
Otaczaj bliskich swoim skrzydłem,
Jak anioł nad nimi czuwaj.
Bądź dla nich podporą,
Choćbyś sam ledwo się trzymał.
Pielęgnuj swe przyjaźnie,
Tak łatwo je zatracić.
I nigdy nie rań bliskich,
Takie rany trudno zaszyć.

„Ptak”

Barwny ptak przysiadł na jarzębinie,
Przyniósł mieszkańcom lasu dobrą nowinę.
Z daleka przyleciał, pokonał drogi szmat,
Powiedział niewiele, po czym padł.
Cały las się w żałobie pogrążył,
Znali go tak krótko, a już szczęście dać im zdążył.
Motyle i ptaki czarne szaty przybrały,
Jak go chowali nawet wilki płakały .
Zamilkło na chwile wszelkie stworzenie w lesie,
Jedynie strumyk do dziś cichą pieśń niesie.
Pieśń, którą każdego ranka ptaki śpiewają,
W dowód tego, iż ciągle pamiętają.
I drzewa opiewają bohatera małego,
Wraz z wiatrem, nucą do kresu życia swego.
I wśród wilków krąży ballada o wspaniałym ptaku,
Wystarczy wsłuchać się w ciszę w księżyca blasku…

„Coś o mnie”

Pozostało mi tak niewiele dni,
Zbyt mało by tracić czas na łzy,
By cieszyć się też jest ich za mało,
A tyle się jeszcze od życia chciało,
Nie będę nikomu nic tłumaczyć,
Fakty będą więcej znaczyć,
Nie powstrzyma mnie już nikt,
Chce by ślad po mnie znikł,
Sama swój dzień sądu wyznaczę,
Nikt na mą mogiłą nie zapłacze,
Skrzywdziłam zbyt wielu bliskich mi ludzi,
W przepraszanie nie będę się trudzić,
Odejdę daleko, odejdę na zawsze,
Któregoś dnia po prostu zasnę…

,,Wyznanie”

Gdy w nocnej ciszy głowę do poduszki tulę,
Tęskno mi do Ciebie, gorycz rozłąki czuję.
Me łzy pochłania przyjaciółka poduszka,
Szepcze mi nawet ciepłe słowa do uszka.
Lecz mego smutku nie ugasi i ocean słów,
Choćby tak ciepłych i słodkich jak pszczeli miód.
Marzę tylko że jestem w Twych ramionach,
Że mogę do reszty czuć się spełniona.
I gdybym się zmienić w motyla mogła,
W każdym śnie bym z Tobą życie wiodła.
Jeśli zaś stałabym się gepardem,
Biegłabym do Ciebie z zapartym tchem.
Gdyby los stworzył mnie rzeką,
Płynęłabym za Tobą daleko.
Jednakże jestem tylko sobą,
I tęsknie bardzo za Tobą.